Strona 1 z 5

Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Wt, 22 lip 2014, 13:47
przez Katarina
Zgodnie z tym co ustaliłam z begonią zakładam nowy wątek o naszych dzieciach - jak radzą/radziły sobie bez nas kiedy wyjechałyśmy? Ile miały wtedy lat? Z kim je zostawiłyście? Jak to wpłynęło na Wasze relacje?

Kiedy wyjeżdżałam do pracy rok temu moje dzieci miały córka - 17 lat, syn 18. Wyjeżdżał dokładnie dzien po 18-tce mojego syna. Dla mnie to było duże przeżycie, pierwszy raz za granicą, dzieci o które zawsze mogłam dbać zostawiałam pod opieką - bądź co bądź odpowiedzialnego bardzo męża - ale jendak wole miec piecze nad wszystkim sama. Muszę powiedzieć, że minął rok i nie żałuję. Dzieci w wieku nastoletnim jakie mają humory wie każdy, bywały kłótnie między nami. Od kiedy wyjechałam jest dobrze, może po cześci dlatego, że i okazji do kłótni jest zdecydowanie mniej ;) 18 września wracam do Polski i zabieram je na wymarzone wakacje razem z mężem. Bałam sie, ze nie beda chcieli jechac z rodzicami, (w końcu to już "duże dzieci") ale jedziemy z moja siostra i jej gromadka, wiec beda miały towarzystwo na miejscu. Podsumowując - tęsknota jest niesamowita, ale przybliza nass do siebie - poki co, a nie oddala :)

A jak jest u Was?

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Wt, 22 lip 2014, 14:12
przez helaB
Bardzo dobry temat dziewczyny!

Ja jak wyjeżdżałam pierwszy raz 2 lata temu na ofertę to moja córka miała 15 lat a syn 23. Syn studiował w Rzeszowie i tam tez spędzał większą część roku więc nim nie miałam co się przejmować a córka została z moim mężem w domu. Na początku jak już pisałam, zapewniała mnie, że nie będzie tęsknić, że w końcu będzie mogła być nastolatką pełną parą (tata jej pozwala na więcej rzeczy niż ja). Ale po 2 tyg. płakała w telefon, że chce moje obiady, bo tata przesala. Smutne to było. Miałam nawet ochotę zjechać do Polski, ale wzięłam się w garść. W końcu to 15 letnia dziewczyna i sama powinna zająć się trochę sobą. Nie w sensie, że wszystko mieć na głowie...no ale jedzenie może ugotować. Podyktowałam jej kilka przepisów na obiad i zaczęła gotować sama dla taty. Tata zadowolony, ona zadowolona. Teraz jak wracam z oferty to o nic się nie martwię. Dom mam wysprzątany, córka czeka na mnie z obiadkiem... wcześniej powiem Wam, że córka nie robiła nic w domu. Ja gotowałam, sprzątałam, prałam, prasowałam a Ewunia rozwalała. Zresztą Andrzej (mąż) i Łukasz (syn)też nie pomagali w sprzątaniu a teraz aż nie do pomyślenia - mąż z odkurzaczem a syn ze ścierką do kurzu. Dla syna to tez dobra szkoła. Przynajmniej będzie dobrym mężem dla przyszłej żony ;) .

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Wt, 22 lip 2014, 14:49
przez kartagina
Moje córki miały 19 i 20 lat jak wyjeżdżałam pierwszy raz więc były już dorosłe. Obie studiowały. Dzięki temu, że wyjechałam one przestały się kłócić ze sobą, bo częściej musiały współpracować no i otworzyły się przede mną. Codziennie pisały SMSy, maile, kontaktowałyśmy się często przez Skype.

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Śr, 23 lip 2014, 11:39
przez Katarina
helaB napisał(a):Bardzo dobry temat dziewczyny!

Ja jak wyjeżdżałam pierwszy raz 2 lata temu na ofertę to moja córka miała 15 lat a syn 23. Syn studiował w Rzeszowie i tam tez spędzał większą część roku więc nim nie miałam co się przejmować a córka została z moim mężem w domu. Na początku jak już pisałam, zapewniała mnie, że nie będzie tęsknić, że w końcu będzie mogła być nastolatką pełną parą (tata jej pozwala na więcej rzeczy niż ja). Ale po 2 tyg. płakała w telefon, że chce moje obiady, bo tata przesala. Smutne to było. Miałam nawet ochotę zjechać do Polski, ale wzięłam się w garść. W końcu to 15 letnia dziewczyna i sama powinna zająć się trochę sobą. Nie w sensie, że wszystko mieć na głowie...no ale jedzenie może ugotować. Podyktowałam jej kilka przepisów na obiad i zaczęła gotować sama dla taty. Tata zadowolony, ona zadowolona. Teraz jak wracam z oferty to o nic się nie martwię. Dom mam wysprzątany, córka czeka na mnie z obiadkiem... wcześniej powiem Wam, że córka nie robiła nic w domu. Ja gotowałam, sprzątałam, prałam, prasowałam a Ewunia rozwalała. Zresztą Andrzej (mąż) i Łukasz (syn)też nie pomagali w sprzątaniu a teraz aż nie do pomyślenia - mąż z odkurzaczem a syn ze ścierką do kurzu. Dla syna to tez dobra szkoła. Przynajmniej będzie dobrym mężem dla przyszłej żony ;) .


No to pięknie się ustawiłas he he he. Z tym przesalaniem to założe się, że tylko przykrywka, na pewno nie chodziło o za słoną zaupę, ona chciała mieć Ciebie przy sobie po prostu :)

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Śr, 23 lip 2014, 13:36
przez anna73
Ja jestem opiekunką dopiero od czerwca. Córka ma 16 lat. Jak powiedziałam jej że wyjeżdżam do Niemiec na 2 miesiące to nie odzywała się do mnie przez tydzień czasu. Przykre to było i smutne zarazem, bo ciężko było mi zostawić ją "samą" a ona mi tego nie ułatwiała. Zaczęłam z nią poważnie rozmawiać i tłumaczyć dlaczego wyjeżdżam i w końcu zrozumiała. Obie płakałyśmy jak wyjeżdżałam i mąż też. Teraz jak rozmawiamy przez Skype to widać, że tęskni, ale nie mówi o tym. Trzyma się dzielnie. Mąż mówi, że zaczęła nawet sama sprzątać w pokoju. To duży sukces. Wcześniej zagonienie jej do sprzątania w szafie graniczyło z cudem. Zobaczymy jak będzie po moim powrocie.

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Śr, 23 lip 2014, 15:29
przez 3bozena
Mam troje dzieci. Jak wyjeżdżałam 4 lata temu to syn miał 24 lata a bliźniaki (syn i córka) po 21 lat. Starszy syn ożenił się rok wcześniej a bliźnięta studiowały na AWF w Krakowie. Tak więc nie miałam problemów :) . Jedyne dziecko, które zostawiłam to "najmłodsze" to mąż, ale on poradził sobie znakomicie. Teraz jak wracam na urlop to nie każe mi gotować ani sprzątać. Wszystko robi za mnie :) .

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Pt, 25 lip 2014, 08:49
przez Krysta
3bozena napisał(a):Mam troje dzieci. Jak wyjeżdżałam 4 lata temu to syn miał 24 lata a bliźniaki (syn i córka) po 21 lat. Starszy syn ożenił się rok wcześniej a bliźnięta studiowały na AWF w Krakowie. Tak więc nie miałam problemów :) . Jedyne dziecko, które zostawiłam to "najmłodsze" to mąż, ale on poradził sobie znakomicie. Teraz jak wracam na urlop to nie każe mi gotować ani sprzątać. Wszystko robi za mnie :) .

Bożena powiem Ci, że lrpiej tego załatwić nie m,ogłas!! haha nauczyłas go samodzielności i odpowiedzialności, masz zaradnego faceta, który Ci pomaga - super... :) Ciekawe jak by było, gdybys na stałe wróciła do Polski do domu :idea:

Ja mam jedno dziecko - syna. Kiedy wyjeżdżałam na ofertę miał 19 lat. Był bardzo dojrzały jak na swój wiek, chciał się już usamodzielniać, być samowystarczalny. Chcieliśmy z mężem żeby poszedł na studia, ale wolał znaleźc pracę. Ja wyjechałam, po roku zrobiliśmy kolejną próbę namówienia go na studia to oświadczył nam, że wyjeżdża do Niemiec do pracy bo chce dobrze zarobić a w Polce nic go nie czeka. Byłam załamana szczerze mówiąc... wymyśliłam sobie, że będzie lekarzem, rawnikiem, coś osiągnie... dziś juz wiem ,ze to był jego wybór i co lepsze - trafny. Studia nie są potrzebne! Zarobił tak dużo pieniędzy, pracodawca wysyłal go na szkolenia wiec można powiedziec, ze jest juz specjalista w swoim fachu i nie martwie sie o niego, wiem ze znjdzie prace i w PL i w DE. Za kilka lat zamierza wrocic do PL i tu ukladac sobie życie, ale już z pieniazkami na koncie. Jestem z niego dumna!

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Pt, 25 lip 2014, 09:35
przez helaB
Katarina napisał(a):No to pięknie się ustawiłas he he he. Z tym przesalaniem to założe się, że tylko przykrywka, na pewno nie chodziło o za słoną zaupę, ona chciała mieć Ciebie przy sobie po prostu :)

Być może :) . Nie drążyłam tematu. No a co do ustawienia się...haha :D . Ma się ten dar!

Krysta, brawo za zaradność syna!

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Pt, 25 lip 2014, 13:25
przez wawa
Gdybym miała dzieci.... to z pewnością opowiedziałabym jak to wyglądało u mnie...

Re: Nasze dzieci bez nas

PostNapisane: Pn, 28 lip 2014, 09:14
przez eve55
Jak już pisałam w poprzednim temacie, jak wyjeżdżałam to moje dzieci już dawno były na swoim. Gorzej było mi rozstać się ze swoimi wnuczętami. Od córki roczna córeczka i od syna 3 letnia córka i 2 letni synek. Oglądam je bardzo często na zdjęciach i przez Skype, no ale z maluchami niestety nie porozmawiam, bo uciekają do swoich zajęć. Jak wracam z ofert to przywożę każdemu worek zabawek i ubrań. Nie mogę oprzeć się, żeby czegoś nie kupić wchodząc do sklepu.