...tak sie zaczelo...

Wasze historie, wspomnienia i relacje z wyjazdów do Niemiec do pracy.

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez etap » Śr, 11 mar 2015, 17:17

Dziewczyny, milo, ze sie Wam podoba. Mam ciezki czas z Babcia i brak weny tworczej:( Babcia przed dwoma tygodniami bardzo mi sie potlukla i od tego czasu jest inna, opieka nad nia wymaga duzo czasu. Poza tym ma grype i u dementyka to sie strasznie objawia. Do spokojniejszego czasu. POzdrawiam
etap
 
Posty: 26
Dołączył(a): Pt, 6 mar 2015, 06:31

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez fili » Cz, 12 mar 2015, 13:51

etap napisał(a):Dziewczyny, milo, ze sie Wam podoba. Mam ciezki czas z Babcia i brak weny tworczej:( Babcia przed dwoma tygodniami bardzo mi sie potlukla i od tego czasu jest inna, opieka nad nia wymaga duzo czasu. Poza tym ma grype i u dementyka to sie strasznie objawia. Do spokojniejszego czasu. POzdrawiam


Etap rozumiemy, rozumiemy, doprowadz babcie do dobrego stanu u wracaj! ;)

p.s. a co się jej dokładnie stsało? Jakiś wypadek miałyście?
Avatar użytkownika
fili
 

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez etap » Cz, 12 mar 2015, 21:02

Moja babcia spadla z ostatniego schodka probujac wejsc na pietro, strzaskala hartowana szybe w drzwiach wejsciowych. Nie mialam szans na utrzymanie jej , wazy 80kg i stalo sie to tak szybko.... Upadla na pupe, karkiem wywalila szybe. Balam sie zobaczyc co jest z jej plecami. Nie uwierzycie, nawet nie bylo zadrasniecia, nic nie zlöamane, tylko do dzis bola ja plecy jak siada, albo sie kladzie. Z tym upadkiem tak strasznie poszla jej demencja. Okazalo sie , ze to wszystko bylo spowodowane przeziebieniem, ktore nie bylo widoczne. Wczoraj uplynely 2 tygodnie. Boi sie teraz chodzic sama ale jak sie zapomni, to smiga jak helikopter. Musze caly dzien z nia siedziec, bo sie bardzo boi. do tego upadku chodzila 2 razy w tygodniu do tagepflege, byla zywa, smiejaca sie ciagle, a teraz malutkie dzidzi. Juto mam wolny weekend, corka nia sie zajmie. Mam nadzieje, ze w poniedzialek bedziemy mogly znowu isc do jej przedszkola. Co za cholerna choroba ta demencja.
etap
 
Posty: 26
Dołączył(a): Pt, 6 mar 2015, 06:31

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez zaciekawiona » Pt, 13 mar 2015, 11:07

O ludzie, jak hartowane szkło poszło to albo nie było hartowane ale runeła z naprawde dużą siłą. Ale co było spowodowane przeziębieniem? Upadek? czy rozwój demencji? W każdym razie przykre i smutne, oby doszła do siebie. Wolny weekend to odpocznij! Jakie masz plany? :)
Avatar użytkownika
zaciekawiona
 

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez Krysta » Pt, 13 mar 2015, 12:58

Etap to masz teraz roboty po lokcie pewnie... wolny weekend Ci się przyda :)
Avatar użytkownika
Krysta
 
Posty: 131
Dołączył(a): Śr, 16 lip 2014, 12:36

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez Maria » N, 15 mar 2015, 17:31

Ja mialam podobna historie z moja podopieczna. Tez demencja i upadek ale w sklepie, zahaczyla o stojak z jakimis chrupkami i poleciala razem z nim. Nic takiego jej sie nie stalo, no oprocz urazu glowy - rozciete czolo ale demencja dawala o sobie znac podwojnie od tamtej pory. Po kilku miiesiacach w miare sie wszystko uspokoilo i wrocilo do stanu sprzed upadku. Takze nadzieja jest
Avatar użytkownika
Maria
 

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez medaliona » Śr, 18 mar 2015, 10:24

Okropna ta choroba, takie przykre patrzeć na tych biednych staruszków. Przez to wszystko ja sama panicznie zaczęłam się bać, że kiedyś i mnie dopadnie ;/
Avatar użytkownika
medaliona
 

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez Maria » Pn, 23 mar 2015, 11:16

medaliona napisał(a):Okropna ta choroba, takie przykre patrzeć na tych biednych staruszków. Przez to wszystko ja sama panicznie zaczęłam się bać, że kiedyś i mnie dopadnie ;/

Tak to jest jak sie codziennie z czymś obcuje, to jak sie jest słabym psychicznie to można się zacząc tego bać, a jak sie jest moznym, to można się z tym oswoic i przyzwyczaic, uodpornic. Moja znajoma od 20 lat pracuje w hospicjum. To niezwykła kobieta, miała kilka razy chwile załamania, ale szybko przechodziły. Ona daje tym osobom całą siebie, zawsze jak ją odwiedzałam w pracy to byłam dla niej pełna podziwu. I ona właśnie w ogóle nie boi się śmierci. Normalnie człowiek sie jej boi, a ona przez to, że jest z nią codziennie, z tym umierającymi ludzmi przestała sie jej bać.
Avatar użytkownika
Maria
 

Re: ...tak sie zaczelo...

Postprzez kotulka » Wt, 24 mar 2015, 22:57

etap masz dar do pisania opowiadań. Ja to tylko kilka słów i koniec.

Faktycznie byłaś rzucona na głęboką wodę na pierwszy raz :shock: . Ja to tak po najmniejszej linii oporu - sparaliżowany od pasa w dół dziadek na Rollstuhl. Czasem coś mu się w głowie pomiesza, ale ogólnie dobrze nam się razem współpracuje.
Kolejna oferta też niezbyt łatwa. Odważna jesteś, ale do odważnych świat należy.

Napisz jak z twoją podopieczną? Pewnie dalej ciężko skoro nie udzielasz się na forum.
Avatar użytkownika
kotulka
 
Posty: 290
Dołączył(a): Wt, 24 mar 2015, 21:45

Poprzednia strona

Powrót do Dzień po dniu...



Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość